i za
chwilę będzie smutno, będzie szaro, będzie buro i ponuro… i będę chodzić po
mokrych ulicach w poszukaniu odrobiny szaleństwa, pozostawionej przez nieznajomych…
Lubię twarze z historią, naturalnie zmęczone czasem, bez
udawania, że wcześniej nic nie było. Ludzi, którzy akceptują samych siebie. Bardziej
tych biedniejszych niż za bogatych. Miejsca, gdzie czas płynie wolniej i nikt
nie pyta ile mam aparatów...
Powrót
do pustego mieszkania jest jak gadanie obłąkanego z samym sobą. Nie zdobyłam
nowych miejsc, nie odwiedziłam starych kościołów, nie sprawdziłam w przewodniku
co koniecznie trzeba zobaczyć… spędziłam czas wśród ludzi, którzy wzruszyli mnie
swoją wrażliwością...