środa, 10 maja 2017

jaja

Na Kubie chyba najłatwiej kupić jajka.



Przemierzając ulice Santa Clara spotkałam mężczyznę z pękiem kur. Nie mówił po angielsku a mój hiszpański nadal ogranicza się do radosnych powitań. Nie dowiedziałam się wiec gdzie idzie z tymi kurami i dlaczego niesie je do góry kuprami. Odczytał jednak z mojego body language, że jestem zainteresowana rozwiązaniem zagadki – skąd się biorą jajka. Na całe szczęście na pokaz zatrzymała się też miła Kubanka, która od razu wiedziała, że na koniec prezentacji świeżo zniesione jajo trzeba kupić. Jajo, uprzednio wytarte w kurze pióra, zawinęła w kartkę papieru i każdy oddalił się w swoją stronę. 




Sporo produktów Kubańczycy nadal kupują na książeczkę (odpowiednik naszych kartek w PRLu). Podobno na miesiąc przypadają dwa kurczaki na osobę. 





Ale największym wyzwaniem wizualnym są sklepy mięsne. We wszystkich sprzedają świniaki. I wszystkie wyglądają bardzo podobnie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz